
"Shoot" Melanie Klamann
Zastrzel mnie, naciśnij spust, pozwól kuli płynąć
Patrz mi głęboko w oczy, nie pozwól jej mnie minąć
Traf mnie mocno, niech moje ciało zadrga jak struna
szarpnięta przez dłoń silną, nade mną bogini Fortuna
Los jest zmienny, po mym ciele płynie cierpka krew gorąca
Czysta, czerwona, metaliczna, jak ziemia miodem płynąca
Urodzajna, dostatnia, zaspokajająca, jak ta ulga nieprzebrana
Śmierć, ukojenie, czeluść świata która dotąd była nam nieznana
Jak z bólu umierać można, skoro jest się duchowo martwym?
Widzisz jednak ciałem nieśmiertelnym, w słowach zawartym
Z ust tych, którzy wciąż Cię wspominają, z łez tych co wciąż pamiętają.
Wiesz, że kochać Cię będą, pamiętać Twe życie, Twe słowa, Twe oblicze
Twoje uczynki, Twoją pomocną dłoń, palące się na grobie znicze
Twoje sukces, Serc pragnienia, rudawe pukle na skroniach
Twoją miłość, Twą namiętność, widok łez na złożonych dłoniach.
Nie pozwól im zapomnieć, jak słowa wplatałeś w cichy szept pamięci.
