Melanie Klamann "12 miesięcy"

Siedzę skulona na ławce zielonej w parku, w grudniowy wieczór
Samotnie spoglądam na biały nieskazitelny śnieg, na cudowny puch.
Nie stać mnie na mrugnięcie oka, na jakikolwiek ruch.
Całe życie bym tak przesiedziała, wpatrzona w ludzkie szczęście.
Które egzystowało i kiełkowało dosłownie wszędzie.
Zapamiętałabym życie przez pryzmat ludzkiego do idealności dążenia.
Być może czasem bym powiedziała „dzień dobry” tak od niechcenia.
Jak automat uśmiechałabym się do duszy ludzkich pełnych sztuczności
Karmiących się kłamstwami, błędnym rozumieniem miłości
Wtedy nastałaby wiosna, ciepło spowiłoby wszystko wokoło
Kwiaty by zakwitły, drzewa obrodziły, ptaków śpiew brzmiałby tak wesoło
A ludzie znów obdarowywali mnie sztucznymi gestami życzliwości
W marzeniach obłudnych, pod wpływem ludzkiej chciwości
Obojętnie zmierzaliby do własnego świata, pozostawiając mnie samotnie.
W kwietniowe słoneczne popołudnie, które po zimie smakowało tak rozkosznie.
Zrobiło się tak przyjemnie ciepło, wraz z cieniem drzew na zielonej ławce
Przyglądałabym się pięknie życia, oraz słońcu, jego życiodajnej matce
Jak spowija swoje płodne dzieci w naturalnym swoim blasku
Na naturę, opiewaną śpiewem skowronków, nie potrzebujących poklasku
I znów na rozgoryczonych egoistycznych ludzi, mojego gatunku
zupełnie nie przypominających ludzi wolnych, z Bożego stworzenia malunku.
Potem w zachwycające jesiennie wieczory w ciepłej czerwieni tonacji i złocie
w zniecierpliwieniu marzyłabym o rezygnacji, poddaniu się, do domu powrocie
I znów nastałaby zima, a ja wciąż w parku na tej zielonej ławce
W końcu podszedł do mnie młody uśmiechnięty mężczyzna z gitarą.
Spytałby czy nie potrzeba mi towarzystwa, z sercem i wiarą
Zagrałby piosenkę o wolności i pięknie ludzkich uczuć, głównie miłości.
Wtedy wstałabym z ławki i wróciła do swojego domu na obrzeżach
Myślałabym o tym chłopaku co mnie uwolnił i tonęłabym w marzeniach.

poniedziałek, 10 maja 2010

photoblog.

http://www.photoblog.pl/oh0bergamot

wszystko co chciałabym powiedzieć, mieści się w Twoich oczach.
I tak nigdy nie będę Cię miała.
Fuck it so.

niedziela, 9 maja 2010




I mieć na wszystko wyjebane.
I liczyć tylko dni do końca.
do ciepła i beztroski.
to chwil słodkich, do chwil złości.
że za gorąco jest na dworze.
z aparatem w dłoni, podziwiam ciepłe morze.
I kochać chcę, tak ot, bez pamięci.
Tak, to mnie kręci.

wtorek, 4 maja 2010

HOOBASTANK - THE REASON




Jak człowiek siedzi i tak sobie myśli.
Że w zasadzie to niewiele z innym człowiekiem ma wspólnego.
Że tak na prawdę to nie ma NIC.
Czasem jedno miłe słowo, dobra rada, słodkie "dziękuję", zainteresowanie, racja, dają radość.
Ale tak na prawdę to tylko czysto człowieczy odruch.
Przyzwyczajenie, automatycznie wypływające z racji, że jesteśmy ludźmi.


Ale jesteś coś takiego, co sprawia, że i tak wierzę, że nie jest jak wyżej.
Bo coś się stało, coś dobrego się stało, kura zniosła złote jajko, ale jeszcze nic się z niego nie wykluło.